niedziela, 6 listopada 2016

Dlaczego obiecuję sobie garnek złota na końcu tęczy?

     Okruch niepoznania okazuje się zbyt gęsty i całkiem duży. Każdego dnia potrafi szczelnie ukrywać prawdę. Nęci jego zapach, ciekawi jego smak. Czy zadawanie mu pytań ma sens? Traktowanie odpowiedzi również podlega nieoficjalnie pewnym zasadom. Można przyjąć za pewnik samo istnienie całkowitego poznania? Męczę świat ciągłą niewiedzą, ponieważ czuję, że wyrażając siebie, eksponuję całe uniwersum. Pokryta ciemną materią stąpam. A ze mną stąpa cały wszechświat. Gdy płaczę - on roni łzy. Gdy kocham - wszystko kocha. 
     Cóż pozostanie człowiekowi, gdy "z stopniów ostatnich zrzucony" trafi "między insze" jako "jeden z wiela" i rozpadnie się w drobny mak jego "pomnik trwalszy niż ze spiżu"? Nie wiem. Kończy się epoka pewności. Trzęsienie ziemi ogarnia tę ułomną świadomość. Dosięga jej rozkleszczona dłoń świata i stanowczym ruchem uderza ją w twarz. Krzyczy: "Obudź się!". A później chowa się za kurtyną. Powinniśmy dostrzegać tutaj zabawę w cierpienie? Nie, to jedynie świadomość interpretuje boleśnie ukrywaną prawdę. Trudno pojąć jej nienależność do dobra lub zła. Jakże ciężkim kawałem chleba jest dla mnie zrozumienie neutralności życia... Chciałabym nie być ograniczona przez słowa i działania. Nie być ograniczona tym ciałem. Uciec od dualizmu mi się marzy. Aż mnie ciarki przechodzą.
Wiecie, że nie chcę brać tego wszystkiego na poważnie, a mimo wszystko to robię?  
Daj się sobie wyciszyć.
 

2 komentarze:

  1. krotko, ale treściwie, a dodatkowo bardzo oryginalny styl pisania :)
    Obserwuje i z chęcią czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka proza poetycka, bardzo ciekawa. Podoba mi się kontrast między pierwszym a drugim akapitem - przechodzisz w nieco bardziej subtelną metaforykę, co czyta się lżej, zaś przed wspomnianym przejściem mózg musi się nagimnastykować. Ale ja lubię go trenować, więc spoko.
    Pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń